„Młodzie – gniewni” na scenie Teatru Barakah

„Dzieci z dworca ZOO” wg Christiane F. w reż. Sebastiana Oberca w Teatrze Barakah w Krakowie. Pisze Agnieszka Gałczyńska w Teatrze dla Was.

 
Spektakle takie, jak ten nie jest łatwo zrecenzować. Na premierę idziesz z dokładną lekturą tekstu oryginalnego. To nic, że czytałaś go kilkanaście lat temu. Książka „My, dzieci z dworca ZOO” Christiane F. zrobiła na Tobie ogromne wrażenie i pamiętasz ją do dziś. Dlatego masz swoje oczekiwania.

Christiane Very Felscherinow, główna bohaterka zarówno książki, filmu, jak i spektaklu „Dzieci z dworca ZOO”, wyprowadza się z domu, żeby zamieszkać ze swoim chłopakiem i jego narkotycznymi znajomymi. Coraz częściej trafia na dworzec ZOO – do miejsca wymiany dragów i spotkań odurzonej młodzieży z ich klientami.

Historia składa się z epizodów. Są narkotyczne rozmowy, tańce w dyskotekowych światłach, seks w cieniu, spotkania z klientami. Jest też kilka sprawnych monologów i scen, które wróżą obiecującą przyszłość „młodym-gniewnym”. Spektakl zaczyna i kończy klamra kompozycyjna. Na scenie stoi dziewczyna (Paulina Michta) i mężczyzna w kitlu (Roman Gancarczyk). To on wydaje jej polecenia. Ma dotknąć ściany czy podłogi, poczuć ją wszystkimi zmysłami. A to sprawia bohaterce dużą trudność. Jak zapewne cała terapia

„Dzieci z dworca ZOO” w Teatrze Barakah przedstawiają studium narkotykowego życia. Od ciekawości po uzależnienie, które wymusza zachowania poniżej ludzkiej godności: prostytucję czy kradzieże. Bohaterowie umierają jeden po drugim. Kończą w dworcowych toaletach czy mieszkaniach klientów.

Scena Teatru Barakah stała się obskurnym dworcem. Stare materace, gazety, ubrania. Scenografia przenosi widza w czasie i przestrzeni. Pozwala wejść do świata podziemi. Muzyka raz oddająca narkotyczne upojenie, raz odzwierciedlająca techno-rytmy dyskoteki „Sound” doskonale pasuje do tego, co dzieje się na scenie.

Narkotykowy półświatek przedstawiony jest realistycznie. Dosadny styl podkreśla charakter spektaklu. Wyreżyserowany klasycznie i bez zbędnych udziwnień. Dojrzały i świetnie zagrany teatr. Na scenie uwagę skupia Mikołaj Śmierzchalski, ucharakteryzowany na Ziggy’ego Stardusta. Interesuje także Roman Gancarczyk w kilku mniejszych rolach. U boku Dawida Ogrodnika grają „młodzi-gniewni”, którzy na teatralne deski dopiero wkraczają.

Doskonale znany scenariusz zderzony z „nieznanymi” aktorami to eksperyment Teatru Barakah. Spektakl wprowadza liczne interakcje. Zastanawia tylko fakt, czy wyjście do publiczności w tym przypadku spełniło swoje zadanie. Publiczność pozostaje obojętna. Nawet pytanie „czy chce mnie pan zerżnąć?” odbija się echem. Skoro widzowie są niechętni do reagowania na słowa aktorów, to może tego typu zabiegi warto zostawić na inne okazje?

***

Agnieszka Gałczyńska – dziennikarz, copywriter, PR-owiec. Optymista będący z kulturą w tę i we w tę.

„Młodzie – gniewni” na scenie Teatru Barakah
Agnieszka Gałczyńska
Teatr dla Was
Link do źródła
18-01-2018