„Cyrk i dziewczyna” – Honorata Drążyk

 

Od autorki: 

Wystawa „Cyrk i dziewczyna” jest podsumowaniem kilku ostatnich lat mojej pracy artystycznej.

Rozwijałam w tym czasie zainteresowanie sztuką portretową i sposobami przedstawiania twarzy na przestrzeni różnych epok, dyscyplin artystycznych i stylów. Twarz traktowana realistycznie, symbolicznie, jako zbiór elementów morfologicznych, jako komunikat o niematerialnej stronie człowieczeństwa, obiekt sam w sobie i punkt wyjścia do (auto)kreacji – każdy z tych sposobów reprezentacji ludzkiego oblicza wnosi coś ważnego do mojego postrzegania portretu. Ale dopiero ich połączenie, nierozerwalność fizyczności i emocji, jakie może wyrażać i wywoływać jest czymś, co chcę uchwycić.

Wszystko to – a nawet więcej – odnalazłam w cyrku. Jest on dla mnie nie tyle nośnym hasłem, przywodzącym na myśl zabawę, pstrokaciznę i ludyczny humor, ile przywołaniem pewnego rodzaju estetyki, łączącej teatralność (makijaże, kostiumy), dramatyzm i cielesność. Cielesność – co od razu warto podkreślić – również często będącą rodzajem przebrania, czy to przerysowanym do granic, czy „założonym na opak”. Tytułowa „dziewczyna” może być każdym, kto w ten cyrkowy świat decyduje się wejść. Jest to przestrzeń przekraczania zastanych porządków, łamania schematów i oczekiwań, związanych także z przyjętymi kanonami wyglądu. Cyrk jest dla mnie tożsamy z ryzykiem, ale i nieustannym szukaniem równowagi między tym, co duchowe, a tym, co materialne.

Stale obecny w kulturze i sztuce motyw artysty trickstera był dla mnie punktem wyjścia do szukania sposobu na fizyczne/materialne pokazanie tego, co często jest trudne do wyrażenia i uchwycenia słowami. Osoba artysty – w tym wypadku artysty cyrkowego, co dodaje dodatkowych znaczeń – jako pośrednika między „przyziemną” a „boską” sferą naszego życia. Wyróżniający się swoim wyglądem, swoimi umiejętnościami, a przecież podlegający ludzkiemu zmęczeniu, słabości, chwilom zwątpienia. Wciąż śmiertelny, choć często wydający się istotą z innej rzeczywistości. Stąd w moich pracach często brak typowo kojarzącej się z cyrkiem radości i beztroski, a więcej melancholii, nostalgii, smutku, ale też pewnego rodzaju determinacji. Bo gdy ktoś wybiera drogę cyrkowca, godzi się na wszystkie konsekwencje: ból fizyczny, brak stabilizacji, niezrozumienie otoczenia. Ale z drugiej strony wie, że innej drogi dla niego być nie mogło…

Te rozważania wpłynęły bezpośrednio na stronę formalną moich obrazów. Zastosowanie zawężonej palety barwnej, ograniczonej do bieli, czerni i całego spektrum szarości, pozwala mi skupić się na formach i eksperymentować z tradycyjnie pojętym malarstwem realistycznym, szukać balansu między „realnym” a „wyobrażonym”. Intensywny światłocień i kontrastowość, przejścia od szczegółowych detali anatomicznych do niejednoznacznych plam i kształtów pokrywających znaczne płaszczyzny obrazów odwołują się też do skojarzeń z klasycznymi technikami rysunkowymi i graficznymi oraz do szlachetnych analogowych technik fotograficznych i filmowych.

Tworzenie w – z jednej strony najprostszej, jakby się wydawało – technice malarskiej, jaką jest akryl również nie jest zupełnie bez znaczenia. Proste, podstawowe narzędzia, którymi po latach ćwiczeń i praktyki można dojść do złożonych efektów – czy nie można tego uznać za jedną z definicji cyrkowych sztuczek?

Cyrk jako metafora życia? A może po prostu życie to jedna wielka cyrkowa sztuczka, nie zawsze mieniąca się kolorami i nie zawsze możliwa do zrozumienia?

 

Honorata Drążyk – ur. w 1986 w Kozienicach. Jest absolwentką Wydziału Artystycznego UMCS w Lublinie na kierunku grafika, ze specjalnością grafika warsztatowa (pracownia druku wklęsłego). Tworzy głównie w technikach rysunkowych (suchy pastel, węgiel) i malarskich (akryl). Specjalizuje się w portrecie, zwłaszcza portrecie kobiecym, przy czym ogranicza paletę barw do bieli, czerni i wszystkich odcieni szarości. Eksperymentuje z tradycyjnym malarstwem. Interesuje się literaturą i kulturą współczesną, muzyką oraz historią cyrku i Nowym Cyrkiem. Obecnie mieszka i pracuje w Krakowie.