UJOT FM, 6 października 2023
Link: https://ujot.fm/nie-boj-sie-byc-soba-jenner-zostac-soba-w-teatrze-barakah/
Ile razy kryłeś_aś przed całym światem to, kim naprawdę jesteś? Ile razy pojawiała się przed tobą decyzja, by wykrzyczeć wszystkim, kim naprawdę jesteś? A może twoje emocje, choć tak bardzo się rwały, wciąż pozostawały schowane gdzieś głęboko? Czym ten ból by nie był, nie pozwalał żyć ci pełnią harmonii i szczęścia.
Pamiętam czasy gimnazjum, gdy zaczynałam interesować się w pewien sposób modą, życiem przepięknych celebrytek, czytałam „Glamour” i oglądałam Z kamerą u Kardashianów. Te czasy już dawno minęły. Nie oglądam Kardashianów pomimo nowych odcinków dostępnych w internecie, a jednak coś mnie do nich przyciągnęło w ostatnim czasie. Oczywiście, że po raz kolejny był to Teatr Barakah! Ja już się przyzwyczaiłam, że ekipa tegoż teatru za każdym razem mnie zaskakuje swoją świeżością, progresywnością i niesamowicie ważnymi tematami. Proszę państwa, tym razem zapraszam na spektakl Jenner: Zostać sobą w reżyserii Michała Any Nowickiego!
O Caitlyn Jenner słyszało wiele osób. Ta transpłciowa celebrytka stanowiła pewnego rodzaju doskonały przykład na to, że trzeba przejść ogromnie trudną drogę do stania się naprawdę sobą, ale te starania finalnie mogą wznieść kogoś na szczyt szczęścia i pełni życia.
Ale zacznijmy od początku! Jeśli nie pamiętacie czasów, gdy Bruce Jenner został mistrzem olimpijskim na igrzyskach w Montrealu w 1976 roku, to Teatr Barakah w wyważony sposób Wam tę historię przedstawi. Bruce jest mistrzem, jego siła to połączenie walki o swoje ciało, ale i akceptację psychiczną swojej osoby.
Bardzo dokładna, obszerna i niesamowicie intrygująca kreacja postaci sprawia, że myśli i emocje są większe, niż mogłoby się wydawać. Przyznam szczerze, że jest to spektakl, który warto obejrzeć dwa razy. Pomaga to przede wszystkim na ułożenie sobie w głowie całej analizy każdej z postaci.
Dialog. Dialog w Jenner: zostać sobą stanowi kluczową kwestię, na której ja skupiłam się najbardziej. Choćby szczątki zdań wypowiadanych przez aktorów mogą uderzyć w najbardziej skryte w środku lęki przed światem. Jestem zauroczona tym, jak aktorzy poczuli w sobie te role. Monika Kufel oraz Paweł Wolsztyński stanowią duet, który jest w stanie przeprowadzić widownię przez trudne i bolesne odkrywanie samego siebie.
W tym spektaklu nic nie jest przypadkowe. Scenografia już od pierwszego momentu daje do zrozumienia, że widownia ruszy w podróż po własnych lękach. Lękach przed pokazaniem światu samego siebie. Do tego gra świateł, które tworzą nie tylko fantastyczny klimat w świecie próby bycia sobą w społeczeństwie, ale i pogłębiają pole do interpretacji.
Jestem osobą, której odpowiednio dobrana muzyka potrafi rozświetlić ponure myśli. Dziękuję za to, że zespołowi udało się to zrobić. Piotr Korzeniak, Paweł Stus i niesamowita Natalia Stokłosa to wisienka na torcie całej wspaniałości spektaklu. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić tego spektaklu bez ich niebywale doskonałej pracy.
Moje myśli nadal krążą wokół problemu zakładania maski przez strach. Ten strach paraliżuje i pozornie uniemożliwia zwalczenie tego stanu. Postać Caitlyn Jenner udowadnia, że ona nigdy nie była kimś innym. Czy to Bruce, czy to Caitlyn. To nadal ta sama osoba. Osoba, która musiała pokonać niezliczoną ilość przeszkód, by w końcu móc odważnie powiedzieć „Jestem sobą”. My wszyscy przechodzimy przez tę drogę. Chowamy w sobie emocje, uczucia, w końcu i całą osobowość i stajemy się w oczach innych ludzi ideałem. Ideałem, którym w środku pragniemy być. A jednak każdy z nas ten ideał ma w sobie. Niech przykład postaci Caitlyn Jenner będzie dla nas motywacją i dowodem na to, że każdy… każdy z nas może być sobą.
Teatr dla Wszystkich, 15 września 2023
Link: https://teatrdlawszystkich.pl/start-i-meta/
Teatr Barakah specjalizuje się w podejmowaniu niełatwych tematów, o których trudno usłyszeć na innych, nie tylko podwawelskich scenach. Przez lata swojego funkcjonowania krakowska instytucja zdołała zgromadzić wokół siebie społeczność, dla której niezwykle ważne jest podejmowanie tematów z szeroko rozumianą problematyką LGBTQ+. Najnowszy spektakl na Paulińskiej Jenner: zostać sobą podejmuje dyskusję na temat osób transpłciowych i złożonego procesu tranzycji.
Inspiracją do powstania przedstawienia był Bruce Jenner (była Caitlyn Jenner), amerykański sportowiec, która zapisała się w historii sportu jako zdobywczyni złotego medalu w dziesięcioboju na Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu w 1976 roku. Młodszemu pokoleniu znana jest przede wszystkim z reality show Z kamerą u Kardashianów. Jej córką jest globalnej sławy supermodelka Kendall Jenner. Złożoność tytułowej postaci spektaklu, jej swego rodzaju ikoniczność jeśli chodzi o „widoczność” w przestrzeni publicznej osób transpłciowych,,jest niepodważalna. Życie Caitlyn wydaje się być gotowym scenariuszem na film/spektakl.
Artyści z Barakah poszli za tropem ciała. Pierwsza część przedstawienia skupia się na fizyczności bohatera, co stanowi przeciwwagę dla dalszych wydarzeń. Bruce (Paweł Wolsztyński) od pierwszych minut wykonuje na scenie serie ćwiczeń, jego atletyczna sylwetka świeci się od potu. Jednocześnie aktor opowiada historię chłopaka, później mężczyzny, który wzniósł się na sportowe wyżyny poprzez wielogodzinne, mordercze treningi, niesamowitą determinację i pasję do lekkiej atletyki. Dodatkowo na ekranie pojawiają się wypowiedzi polskich sportowców, m.in. Jacka Wszoły, który obserwował Jennera w trakcie igrzysk. Bruce jawił się w tym okresie jako uosobienie starożytnego herosa o idealnych proporcjach, którego nie sposób pokonać.
Druga strona nota bene medalu, to Caitlyn (Bruce) celebrytka. Nominacja do Złotej Maliny za rolę w Can’t stop the music, reklamy, wywiady, a przede wszystkim ukoronowanie tego, co w telewizji najgorsze – reality show Z kamerą wśród Kardashianów. To właśnie serial o ekscentrycznej rodzince amerykańskich milionerów przyniósł jej największą sławę. Twórcy i twórczynie spektaklu nie skupiają się na intelektualnej papce, jaką oferowało owe „dzieło”. W centrum ich uwagi znajduje się relacja Caitlyn z byłą żoną – Kristen Kardashian (Monika Kufel). Rozmowa byłych kochanków jest najciekawszym momentem spektaklu. Kristen wyrzuca Caitlyn, że jej tranzycja odarła rodzinę z pierwotnej tożsamości. Nie jest w stanie pogodzić się z decyzją byłego męża. Pokazuje to jak trudną i ciężką drogą jest zaakceptowanie samego siebie oraz jak walka o własne ja rezonuje na najbliższe otoczenie. Kristen jest targana skrajnymi emocjami, w jej głosie słychać rozpacz. Próbując oswoić się z nową sytuacją, ucieka się do personalnego ataku na Caitlyn.
Wspomnianą wymianę zdań prowadzi z Moniką Kufel transpłciowa artystka Natalia Stokłosa. Chwilę wcześniej, po krótkim wprowadzeniu w „celebrycką” część przedstawienia, Paweł Wolsztyński „wycofuje się” z roli twierdząc, że nie jest w stanie oddać w pełni emocji targających osobą transpłciową. Nie kupuję tego tłumaczenia. Oczywiście oddanie głosu na scenie Natalii Stokłosie jest ważnym i potrzebnym gestem, manifestem domagającym się większej reprezentacji osób transpłciowych na scenie, ale nie jest też tak, że jest to niemożliwe zadanie aktorskie do wykonania przez męskiego aktora. Wręcz przeciwnie – uważam, że Paweł Wolsztyński powinien „pociągnąć” swoją rolę do końca, oddając tym samym całą psychologiczną złożoność tranzycji. Tymczasem widzimy start i metę – bez całego, kluczowego biegu pośrodku.
Na osobną uwagę zasługuje warstwa muzyczna spektaklu. Występujący na żywo artyści (Piotr Korzeniak, Natalia Stokłosa, Paweł Stus) świetnie oddają klimat spektaklu, nadają tempa wydarzeniom na scenie. Słucha się ich z niezwykłą przyjemnością. To nie pierwszy raz, kiedy muzyka w spektaklu Teatru Barakah stanowi swoisty osobny, muzyczny spektakl.
Jenner: zostać sobą to spektakl ważny, ciekawy, ale niepełny. Na pewno postać Caitlyn może stać się przyczynkiem do szerszej debaty o sytuacji osób transpłciowych nad Wisłą. W Barakah stworzono ku temu podwaliny. Może dopełnieniem historii powinien być osobny monodram, który skupiłby się na psychologii postaci, jej wewnętrznych rozterkach? Tego nie wiem, ale wiem, że na pewno chciałbym nieco więcej.
Teatr dla Wszystkich, 19 września 2023
Link: https://teatrdlawszystkich.pl/wiezienie/
Bohater miniserialu Kres niewinności (telewizyjnej wersji filmu Marzec ‘68 Krzysztofa Langa) mówi do zaaferowanych znajomych studentów, że jeszcze żadna rewolucja nie zaczęła się w teatrze. Ta lekko sarkastyczna wypowiedź przegrywa w konfrontacji z faktami – ci, co znają historię Dziadów z 1968 roku w reżyserii Kazimierza Dejmka wiedzą to dobrze. Nie wytrzymuje również konfrontacji z refleksją, którą (zapewne nie tylko ja) usłyszałam bezpośrednio po spektaklu Jenner: zostać sobą, a sprowadzającą się do stwierdzenia, że o kwestii transpłciowości warto, a nawet trzeba dowiedzieć się więcej, że to temat trudny i powodujący cierpienie każdego, kto zmaga się z nim osobiście.
Główną bohaterką najnowszego spektaklu Teatru Barakah jest Caitlyn Jenner, to amerykańska sportsmenka, osobowość medialna (znana z popularnego serialu dokumentalnego o rodzinie Kardashianów), a tematem – zaznaczone w tytule – pozostanie sobą, tranzycja i przemiany głównej bohaterki na przestrzeni lat oraz to, co je motywowało wypowiedziane w konfrontacji z byłą żoną Kris Jenner, amerykańską bizneswoman i osobowością telewizyjną.
Jestem maszyną!
Jednak bohaterkę poznajemy jeszcze jako mężczyznę, dziesięcioboistę intensywnie ćwiczącego w przestrzeni sceny, której trzy ściany pokryte są lustrami. To trening siły, skoczności, szybkości, gibkości, wszystkich elementów składających się na sukcesy lekkoatletyczne tych najwszechstronniejszych sportowców. Wszystko to w rytm muzyki granej na żywo przez znanych m.in. z Marzycieli Piotra Korzeniaka i Pawła Stusa oraz Natalię Stokłosę. Luster – najważniejszego, najbardziej rzucającego się w oczy elementu scenografii (autorstwa Dominiki Jaszczyńskiej i Barbary Doniec, obie panie są również autorkami kostiumów) – nie można w tym przypadku ograniczać tylko do dosłownego skojarzenia z salą do ćwiczeń; to także doskonałość, czystość (atletycznego ciała sportowca?), próżność (tegoż?), wreszcie samopoznanie… Zwierciadło natury i żywy obraz świata, mówił o teatrze Szekspir i lustro w tym dramacie możemy również i tak interpretować. Bo w tym przypadku przeglądamy się w tym spektaklu: jakie mam poglądy na każdego, kto Inny? Oceniam, czy próbuję zrozumieć, jeśli nie sytuację, to cierpienie Jenner? Wszystko to sprawia, że publiczność nie tylko jest świadkiem performansu, jest jego częścią. Drugi istotny element scenografii to płaskorzeźba przedstawiająca waginę. Początkowo, przez odpowiednią grę świateł, wygląda jak wykonany węglem rysunkowym szkic. Z czasem, inaczej oświetlona, staje się wyraźniejsza. To dobry, współgrający z aktorami efekt scenograficzny.
Jak trenujesz, tak będziesz walczyć (Bruce Lee)
To zderzenie atletycznie zbudowanego mężczyzny, wieloboisty, mistrza olimpijskiego (Montreal 1976) i rekordzisty świata z jego wewnętrzną niezgodą na płeć, w której uwięzione zostało jego ciało wybrzmiewa w tym spektaklu bardzo mocno. To kontrast, dla samego Bena rodzaj dysonansu poznawczego, budzącego jego uzasadniony bunt, stąd pewnie powtarzane niczym mantra, wykrzykiwane w rytm muzyki jestem maszyną, a w chwili gniewu zamienione na dajcie mi, kurwa, więcej indyka!
Dokładne przyczyny transseksualizmu nie są znane. Badania wskazują jednak, że ma on silne podłoże biologiczne. Udało się np. zaobserwować, że niektóre struktury mózgu transseksualnych mężczyzn bardziej przypominają swoje odpowiedniki w mózgach kobiecych. (…) Badacze z Austrii poinformowali o odkryciu związku między genem regulującym metabolizm hormonów płciowych a transseksualizmem u kobiet. Teraz naukowcy z Monash University w Melbourne powiązali inny gen z występowaniem tego zaburzenia u mężczyzn – czytamy na stronach popularyzującego wiedzę portalu “Nauka w Polsce”[1]
Jacek Wszoła – przywołany multimedialnie w spektaklu – mówi, że wielki sportowiec, atleta musiał przeżywać koszmar. Ten koszmar widać wyraźnie gdy Jenner kończy trening, wyciera się ręcznikiem – rytmiczna, głośna muzyka nagle milknie, a my widzimy człowieka, który kuli się w sobie, to przełomowy moment performansu – kryzys. Ciało, które miało być maszyną ukazuje całe jego cierpienie. Za kreację pierwszego etapu życia Jennera Paweł Wolsztyński zasługuje na duże brawa, bo pokazał go we wszystkich stadiach – od wielkości, atletycznej sprawności, po rezygnację i cierpienie.
Wiesz co to znaczy być matriarchinią?!
Drugi etap życia Caitlyn to czas po tranzycji, ale też medialny w najgorszym możliwym wydaniu – krótko mówiąc: od Złotej Maliny do reality show o rodzinie Kardashianów. Tutaj powraca metafora otaczających bohaterów luster, to może być medialna rzeczywistość, system luster, w których się przeglądają kreując swe iluzoryczne wizerunki. Na szczęście nie podążamy za medialnym chłamem, nie oglądamy też satyry na społeczeństwo, które pożera fałsz i zakłamanie. Scena konfrontacji Caitlyn z byłą żoną – Kristen Kardashian (Monika Kufel tradycyjnie niezawodna) jest mocna: mówią do mikrofonów ustawionych na statywach, właściwie można by powiedzieć: występują niczym gwiazdy na stadionie, zwracają się bardziej do widowni, niż siebie wzajemnie. Kristen nie potrafi pogodzić się z decyzją byłego partnera, uzasadnia swój gniew, wszak ten rozbił w proch i pył nie tylko swoje dotychczasowe życie, ale także jej. Nie mamy tu lukru, nie ma żyli długo i szczęśliwie w nowych rolach, relacjach, jest po prostu smutek i żal pokrywany gniewem i złością.
Ostatnie sceny rozbija, niczym koń trojański, deklaracja Pawła Wolsztyńskiego, że nie zagra, bo nie umie oddać emocji osoby transpłciowej. Myślę, że to raczej błąd na poziomie scenariuszowym, reżyserskim – brak konsekwencji w kreowaniu postaci, szczególnie w takim przypadku wyjście z roli przez aktora dramaturgicznie się nie sprawdza, a tłumaczenie, które wygłasza brzmi niewiarygodnie. Bo to przecież “zadanie aktorskie”! Ten chwyt postdramatyczny, to “wychodzenie z roli” na oczach i przede wszystkim “uszach” widowni przerywa performans, w którym uczestniczyliśmy. Szkoda! Bo sam pomysł na oddanie głosu Natalii Stokłosie uważam za bardzo dobry nie tylko z szacunku dla niej, ale też dlatego, że mocnym, końcowym akordem jest piosenka, którą śpiewa. Gdyby nie wcześniejszy brak konsekwencji, końcowy akord wybrzmiałby jeszcze mocniej.
Możemy budować (samo)świadomość
Luk Perceval w wywiadzie udzielonym przed premierą swego drugiego spektaklu w Starym Teatrze powiedział: Myślę, że w pewnym sensie o to chodzi w sztuce w ogóle. Nie możemy zmienić świata, ale możemy budować samoświadomość. I poprzez nią może jednak zmienić świat chociaż troszkę. W Teatrze Barakah robią to może nie idealnie, ale bez dydaktyzmu, bez nachalnego narzucania swego światopoglądu, za to z zaangażowaniem, który pewnie zaraził i będzie zarażał tych, którzy wybiorą się na Jenner: zostać sobą.
Ameryko, nigdy nie będziesz szła sama!
Janusz Schwertner w reportażu Miłość w czasach zarazy[2] ujawnił okoliczności śmierci nastoletniego Wiktora – osoby transpłciowej – odsłaniając jednocześnie fatalny stan psychiatrii dziecięcej w Polsce. Otrzymał za niego w 2021 roku Nagrodę im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby. Niestety wiemy, jaki jest problem nietolerancji w Polsce. W związku z tym trzeba było to napisać – komentował. Wiktor zdążył jeszcze zdać egzamin ósmoklasisty na dziewięćdziesiąt osiem procent. Pochwalił się mamie i prosto ze szkoły pojechał rzucić się pod pociąg metra. Reportaż stał się inspiracją do sztuki teatralnej Spartakus w Teatrze Współczesnym w Szczecinie. Schwertner mówił też, że ten tekst powstał z wielu emocji: wkurzenia, złości, wzruszenia…
Natomiast w Teatrze Barakah poruszające było wystąpienie artystów bezpośrednio po premierze, reżyser – Michał Ana Nowicki – powiedział, że ten spektakl był dla nich wyjątkowy, bo dla niektórych niezwykle osobisty. Jest czymś dojmującym i bolesnym to, że w 2023 roku, w środku Europy, artyści mówią: mamy prawo się nie bać… Mój teatr nie musi być ogromny. Może być całkiem mały, ale ma poruszać te struny, których istnienia nawet nie podejrzewałam. Talent, kreatywność twórców z Teatru Barakah, Teatru im. Modrzejewskiej w Legnicy, Teatru Słowackiego w Krakowie ma decydować o tym, co i jak grają. Bo Konstytucja RP gwarantuje wolność artystycznego wyrazu, wolność sztuki, gwarantuje też wolność i poszanowanie godności człowieka. Abyśmy nie musieli cytować za wierszem Marcina Świetlickiego: Niczego o mnie nie ma w konstytucji.
Onarecenzuje, 3 listopada 2024
Link: https://onarecenzuje.wordpress.com/2024/11/03/samotnoscdlugodystansowca/
Dwuczęściowy tytuł spektaklu Jenner: zostać sobą. Świat według Kardashianów Grzegorza Likego w reżyserii Michała Nowickiego sugeruje, że mamy do czynienia z narracją biegnącą dwutorowo obejmującą fragmenty z biografii Caitlyn Jenner(wcześnie znanej jako Bruce Jenner) – trans płciowej mistrzyni olimpijskiej w dziesięcioboju mężczyzn i Kris Kardashian – nestorki klanu Kardashianów i osobowości medialnej. Gdy ich losy finalnie krzyżują się, tworzą power couple będącą ucieleśnieniem amerykańskiego snu. Oboje Bruce i Kris zostali w dużej mierze ukształtowani przez wartości leżące u podstaw etosu amerykańskiego snu: wiarę w sukces i poczucie obowiązku wobec ojczyzny. W spektaklu pokazano wpływ dorastania w powojennej Ameryce na życiowe postawy i wybory głównych bohaterów bez tabloidyzowania ich życiorysów. Nie było to proste, ponieważ wiele wydarzeń z życia Jennerów było prezentowanych w formule reality show.
Twórcy spektaklu nie dokonują wglądu w świat myśli i przeżyć Bruce’a Jennera (Paweł Wolsztyński), lecz skupiają się na jego relacji z własną cielesnością. Ciało jest dla niego przede wszystkim narzędziem do bicia kolejnych rekordów. Wolsztyński wcielający się w postać Jennera przez większość spektaklu wykonuje podstawowy trening atletyczny. Robiąc kolejne serie tzw. burpees (przysiad, pompka, wyskok) skupia uwagę widzów na swojej cielesności przekraczając granicę teatralności spektaklu w stronę performansu.
Dostęp do wewnętrznego świata myśli i przeżyć Jennera jest ściśle ograniczony. Ważne wydarzenia z jego biografii prezentowane są w sposób hasłowy – koncentrują się wokół kolejnych rekordów, małżeństw, rozwodów i narodzin dzieci. W narracji Jennera powtarzają się takie motywy jak: sukces, praca nad sobą, dążenie do celu. Nawet jeżeli sportowiec odczuwa jakieś wątpliwości, nie są one artykułowane na poziomie werbalnym. Tylko z mimiki aktora: naiwnych uśmiechów, bezradnych spojrzeń możemy domyślić się, że w świecie Jennera pojawiają się jakieś wątpliwości lub pierwsze rysy. U Nowickiego zmiana tonacji spektaklu uzyskiwana jest poprzez powtórzenia wybranych fraz, np. tym zdanie: „…dajcie mi więcej indyka z ryżem’’. Z intensywności powtórzeń możemy domyślać się w jakim stanie jest główny bohater. Zwykle jest pełen entuzjazmu, ale czasem sprawia wrażenie zmęczonego lub zirytowanego. Jenner jednak przez cały czas pozostaje wierny etosowi amerykańskiego snu. Bijąc kolejne rekordy, pragnie odwdzięczyć się swojemu krajowi za możliwość realizacji swoich marzeń. O wiele więcej możemy dowiedzieć się o nim ze wspomnień polskich olimpijczyków puszczanych z offu i w formie video. Twórcy spektaklu dzięki wykorzystaniu tych nagrań przełamują formułę przedstawienia wzbogacając je o elementy narracji reporterskiej. W tych fragmentach rozmówcy skupiają się przede wszystkim na zawodowych osiągnięciach Jennera, z dużym taktem poruszając temat jego decyzji o tranzycji.
Punktem zwrotnym w biografii sportowca jest w spektaklu spotkanie z trzecią żoną – wspomnianą wcześniej Kris Jenner (Monika Kufel). Jej postać jest w spektaklu bardzo rozbudowana. Z monologów wypowiadanych przez aktorkę z towarzyszeniem zmysłowego tańca, poznajemy świat wartości słynnej Kardashianki. Niewiele dowiadujemy się jednak o małżeństwie z samym Jennerem. Monologi Kris stają się manifestacją silnej kobiecości, pełną ezoterycznych symboli i popkulturowych odniesień. Pomimo tego, że nie dynamizują akcji spektaklu,dają pewien obraz klimatu emocjonalnego panującego w małżeństwie Jennerów. Według Kris, małżonkowie wydają się tworzyć udany związek, oparty na chemii i realizacji wspólnych celów. W scenie sesji zdjęciowej, w której Kris zachęca, a właściwie zmusza Bruce’a żeby ją objął w wymyślony przez nią sposób, znużenie Jennera staje się bardziej widoczne. Twórcy spektaklu nie wpuszczają nas w sam środek prywatnego świata Jennerów. Jest to bardzo ciekawe podejście, ponieważ rodzina Jenner Kardashian od lat prezentuje swoją prywatność w reality show. Ta decyzja twórców spektaklu o nie pokazywaniu nam wszystkich szczegółów z życia Jennera, szczególnie tych związanych z decyzją o jego tranzycji ma moim zdaniem głębsze uzasadnienie – jest gestem solidarności wobec osób trans płciowych i równocześnie próbą pokazania, że tylko realna współpraca z takimi osobami, np. angażowanie do spektakli może przyczynić się do zmniejszenia dyskryminacji. Gdy Wolsztyński przekazuje swoją postać trans płciowej aktorce Natalii Stokłosie, dedykując spektakl aktorom trans płciowym, którzy ze strachu przed dyskryminacją ukrywają swoją orientację, wybrzmiewa to szczególnie mocno.W scenie rozmowy Caitlyn Jenner z Kris – mówi głównie Kris. Caitlyn Jenner w odpowiedzi na jej liczne, często uzasadnione zarzuty, odpowiada: „to nie jest łatwa decyzja”. Ta powściągliwość w wypowiedziach Caitlyn ma, moim zdaniem, uzmysłowić nam, że osoby tran płciowe wcale nie muszą tłumaczyć otoczeniu motywów swojej decyzji o podjęciu tranzycji – konsekwencję tej decyzji ponoszą przede wszystkim one same, mimo tego, że jej skutki mogą być trudne dla najbliższego otoczenia.
e-teatr.pl, 18 września 2023
Link: https://e-teatr.pl/czuly-glos-w-dobrej-sprawie-40941
Teatr, poza zaspokajaniem potrzeb kulturalnych, jest przestrzenią do podejmowania dyskusji o kwestiach istotnych. Bez tego elementu, według mnie kluczowego, staje się nic niewartą szopką, wypełnioną nieuzasadnioną gadaniną. Można iść tą drogą, ale po co? Inaczej prezentuje się Teatr Barakah. Na niepozornej scenie, ukrytej w jednej z piwnic krakowskiego Kazimierza, nieraz spotkałem się z prawdziwie zaangażowanym teatrem. Podobnie jest z rozpoczynającą sezon premierą „Jenner: zostać sobą”.
Spektakl w reżyserii Michała Any Nowickiego traktuje o Caitlyn Jenner, jej tranzycji, uczuciach towarzyszących temu doświadczeniu, reakcji najbliższego otoczenia na zmianę płci. Co istotne, temat został opracowany niezwykle subtelnie i ze zrozumieniem drugiego człowieka, twórcy nie negują decyzji bohaterki, pozostawiają widzom pole do refleksji. Przedstawienie pozbawione jest popkulturowej otoczki, towarzyszącej życiu tej celebrytki, byłego sportowca. Jest to empatyczna analiza jej życia, wyborów i drogi do prawdziwej tożsamości. Ton tej opowieści to odmiana od codzienności debat, tak silnie spolaryzowanych w Polsce przez upolitycznienie także tej sfery życia.
Scenarzysta Grzegorz Like zaczyna historię Jenner od czasów, kiedy jako Bruce święcił triumfy w dziesięcioboju. W tę rolę wciela się Paweł Wolsztyński. Biega wokół sceny, robi pompki, podciąga się na drążku, skacze, pręży niemal nagie, dobrze zbudowane ciało. Powtarza ruchy w rytm muzyki granej na żywo przez Piotra Korzeniaka, Natalię Stokłosę i Paweł Stusa. Wydaje się, że temu morderczemu treningowi nie będzie końca. Zalany potem nagle zatrzymuje się, oświadcza, że jego ciało to maszyna. Jenner-Wolsztyński nie czuje z nim jedności, jest powłoką, która daje mu szansę stać się światowym czempionem, sprostać stawianym wymaganiom. Co się udaje. Jest wobec siebie niczym wymagający szef, który nie chce słuchać wymówek podwładnego, jedno potknięcie i wypadasz z gry.
Przez znaczną część spektaklu aktor prowadzi monolog, przerywany na kolejną serię ćwiczeń. Dowiadujemy się o blaskach kariery sportowca. Po zdobyciu olimpijskiego złota w 1976 roku, Jenner stał się gwiazdą nie tylko sportu, ale i amerykańskiej popkultury. Dostęp do ogromnych pieniędzy, popularność i małżeństwo w wieku dwudziestu kilku lat okazały się mieć liczne cienie. Związek się rozpadł, rozpoznawalność zaczęła męczyć. Jenner mógł się wydawać wybrańcem losu, tymczasem był kolejnym produktem kultury masowej. Z jednej strony wzór dla Amerykanina, z drugiej dla łakomych reklamodawców i doradców maszynka do zarabiania na jego wizerunku pieniędzy.
Wówczas poznaje Kris Kardashian (Monika Kufel). Kobieta odmieniła życie Jennera, stała się jego partnerką na dobre i złe, stworzyli najbardziej rozpoznawalną rodzinę w USA, a to za sprawą telewizyjnego reality show „Z kamerą u Kardashianów”. Wydają się zgraną parą, ale kobieta na pytanie męża, czy go kocha, za każdym razem odpowiada wymijająco. Teatralna Kris to kobieta pełna pasji, niczym szamanka wylicza mityczne kobiety i ich córy, za których potomkinie się uważa. Jej obecność zaczyna przytłaczać partnera. Prawdziwym testem dla związku okazuje się wyznanie prawdy przez Bruce’a. Kris w porywie emocji wygania męża z domu, lamentuje. Nie jest to bynajmniej cierpienie spowodowane poczuciem bycia oszukiwaną przez lata wspólnego życia. Mąż nagle staje się obcą osobą. Jej stan można porównać do żałoby, z dnia na dzień utraciła stabilny grunt. Dla matrony rodu to cios, strąca ją z pozycji matki założycielki.
Ten aspekt w dyskusji o transpłciowości jest niezwykle cenny. Spektakl nie pokazuje procesu zmiany płci tylko z perspektywy osoby żyjącej w nieswoim ciele, ale i jej najbliższego otoczenia. Jak widać, zmiana dla nikogo nie jest łatwa. Także dla teatru. Paweł Wolsztyński dzieli się przemyśleniami na temat pracy nad rolą. Uważa ją za niezwykle ciekawe doświadczenie. Nie zobaczymy go jako Caitlyn, ponieważ – jak mówi – w środowisku aktorskim są osoby transpłciowe, stanowią jego ułamek, jeśli w ogóle przyznają się do swojej tożsamości. W ostatniej scenie zastępuje go Natalia Stokłosa, transpłciowa aktorka. To wymowny gest, świadczący o dojrzałości twórców, którzy zamiast, kolokwialnie mówiąc, ubrać faceta w sukienkę i perukę, zaangażowali aktorkę z podobnym do Jenner doświadczeniem.
Wielkie brawa dla Teatru Barakah, który już w „Aniołach w Ameryce, czyli demonach w Polsce” udowodnił, że nie boi się podnosić tematów pomijanych, tabu. Po wyjściu z teatru ma się wrażenie, że na Paulińskiej, kilka metrów pod ziemią, jest zupełnie inna Polska niż ta na powierzchni – skłócona, zamykająca się na różnorodność. Jak widać na przykładzie Jenner, nigdy nie jest za późno, żeby skręcić w dobrą stronę.
9 września 2023
Link: https://www.facebook.com/share/p/14HriSVXpCc/
Rozpoczęcie 19. Sezonu w Barrakah. Mocny temat, opowiedziany w zwięzłym skondendsowanym (nieco ponad godzinę) spektaklu, rytmicznym, atletycznym, kameralnym, jak to na tej scenie. Soundtrackowy plan muzyczny, z pulsującymi cyfrowymi perkusjonaliami, gitarowymi zmianami nastrojów (Piotr Korzeniak, Natalia Stokłosa, Paweł Stus).
Historia tranzycji i przemiany amerykańskiego mistrza olimpijskiego w dziesięcioboju, bożyszcza telewizji śniadoniowych, twarzy reklam płatek śniadaniowych – Bruce’a Jennera, złotego medalisty z Olimpiady w Montrealu z 1976 r. Świat poznał go potem od innej strony, w popularnym reality show o rodzinie Kardashianów i jego pełnego skandali małżeństwa z Kris. Potem zmienił płeć. Po 23 latach małżeństwa jako 64latek.
Ta niezrozumiała wówczas decyzja, a jednocześnie barwna biografia zainspirowały spektakl o tranzycji, o przemianie bożyszcza sportu w kobietę Caitlyn Jenner.
Paweł Wolsztyński od pierwszych minut gra wysiłkowo, to trening całego doskonale wyrzeźbionego ciała, obserwujemy jego zmagania, tresurę mięśni, próbę ujarzmienia i podporządkowania, morderczy rytm, hardcorowy grafik i dietę. Spływa na scenie (dosłownie) potem. Gra autentycznie, a scena jego zmagań z byłą żoną Kris Jenner (zmysłowa Monika Kufel) jest popisem umiejętności i łatwości zmiany nastrojów. Scena ich obojga z fleszami reporterów, martwiejącymi na twarzach uśmiechami, jest jak rozłożony na klatki rozpad idealnego świat, amerykańskiego snu, ale też rozpad osobisty obydwu postaci: championa sportu i słynnej amerykańskiej bizneswoman i osobowości telewizyjnej. W pewnym momencie, na scenie zmieniają się Wolsztyński z Natalią Stokłosą, aktorką po tranzycji. I ta zamiana miejsc jest poruszająca. Kiedy Stokłosa śpiewa, jej głos przechodzi przez wszystkie rejestry, jest raz kobiecy, raz niekobiecy, wspina się i zniża. Poruszyła mnie energia i brzmienie tej ostatniej sceny.
Myślę, że będzie to spektakl otwierający wiele głów. Fakt, że został wyreżyserowany przez Michała Anę Nowickiego, który w wieku 50 lat także zdecydował się na zmianę płci nadaje tej decyzji repertuarowej i artystycznej rys jeszcze bardziej autentyczny.
Wróciłem do domu wcześniej niż zwykle i szukam fimu o Kardashianach i Bruce – Caitlyn.
Dobrze, że mamy w Krakowie taką scenę. Nie ma na niej tabu, choć są niedopowiedzenia. Dlatego działa.